Archiwum dla ‘Google’

Power of Google

niedziela, 31 maj, 2009 | 1 365 views

GoogleDzisiejsze wydanie Newsweeka, w dziale Internet, opanowały artykuły o firmie z Mountain View. W sumie nic dziwnego, tyle co w tym roku wydarzyło się w internecie, nie miało miejsca przez cały zeszły rok. A jak internet to oczywiście Google.
W temacie tym pojawiły się trzy artykuły Google Story, Wirus mutacji oraz Czy ten człowiek pokona Gooliata. Dwóch ostatnich nie znalazłem w internetowym wydaniu Newsweeka. W skrócie Wirus mutacji traktuje o ekspansji Google na rynek systemów operacyjnych ze swoim Androidem. Według Autora artykułu, udostępnienie go jako bezpłatnego systemu, którego użytkownicy mogą modyfikować, pisać własne aplikacje, w niedalekiej przyszłości doprowadzi do tego iż serwery Google staną się sercem każdego komputera. Z serwerów Google’a będziemy pobierać aplikacje. Nastąpi koniec kupowania programów, odnawiania licencji. Na koniec opisu tego artykułu pozwolę sobie zacytować:

Wirtualny świat Google’a zaczyna łudząco przypominać realny odpowiednik, a pod względem wygody nawet go przewyższa.

Czy ten człowiek pokona Gooliata – ten artykuł dotyczy wyszukiwarki Wolfram|Alpha. Do tego nie będę się odnosił, wiele już zostało powiedziane o tym projekcie, między innymi to że to nie jest i nie będzie narzędzie które wyprze Google’a, raczej będzie tylko jego uzupełnieniem, zwłaszcza do zastosowań naukowych.
Przejdźmy teraz do najciekawszego materiału Google story.
Artykuł zaczyna się od przedstawienia jak duży wpływ Google ma na życie internautów (ostatnia awaria serwerów Google’a) czy też gospodarkę (panika na Wall Street po wzmiance z przed 6 lat w Google News o liniach lotniczych United Airlines). Autor bardzo chłodno podszedł do tematu, podsuwając co chwile czytelnikowi kolejne rozwiązania jakie udostępniało Google, zmierzające do przejęcia władzy nad cyberświatem, by w rezultacie stwierdzić, z czym w pełni się zgadzam, iż wbrew pozorom to jednak internauci mają cały czas władzę. Żadnemu z nas nawet Google nie wmówi iż czarne jest białe.
Każda zbytnia ingerencja ze strony Google’a jest szybko wychwytywana. Dodanie funkcji do systemu operacyjnego Android, umożliwiające sprawdzenie, gdzie akurat przebywa osoba do której dzwonimy, wywołało falę protestów. Podobnie Street View, co w rezultacie doprowadziło do zamazywania twarzy i numerów rejestracyjnych samochodów, które “załapały” się na zdjęcia wykonane przez Google. YouTube to konflikt ze stacjami telewizyjnymi i producentami filmowymi. Google Book Search konflikt z amerykańskimi stowarzyszeniami praw autorskich. Czy wreszcie Google Maps, to mnie zaskoczyło nie wiedziałem o tym konflikcie w Japonii. Kilka z map pokazywało rozmieszczenie siedzib barakunin – pariasów. W feudalnej Japonii zajmowali się oni wyprawianiem skór i grzebaniem zwłok. Zajęcia te były wówczas hańbiące. Uprzedzenia te przetrwały do dziś. Uwidocznienie tych dawnych miejsc na mapach, spowodowało iż ceny nieruchomości w tych miejscach drastycznie spadły.
W artykule tym, Autor przedstawił punkt widzenia również ze strony Google’a. Zaznaczając że to właśnie Google zmieniło dotychczasowy monolog producentów i usługodawców w dialog z klientami. Obserwuje i analizuje czego oczekują od niego użytkownicy. Dla przykładu po pół roku od wprowadzenia trójwymiarowego komunikatora Lively, zaprzestało jego finansowania w rezultacie znikomego zainteresowania tym produktem. Co najważniejsze Google umożliwia również współtworzenie swoich produktów. Takich jak wyszukiwarka (pomijając fakt, że prowadzi to często do nadużyć przy pozycjonowaniu), Android, gdzie użytkownicy mają bezpośredni wpływ na kształt produktu, dodając do niego nowe funkcje.
Podsumujmy to wszystko, również na chłodno. Co mamy? Poszukiwanie informacji – wyszukiwarka Google, przeglądarka internetowa – Chrome, komórkowy system operacyjny – Android, konta pocztowe – Gmail, komunikator – Google Talk, filmy video – YouTube, mapy, nawigacja – GoogleMaps. Ponadto dokumenty, zdjęcia, kalendarz. Czy wszyscy korzystamy z tych rozwiązań? Nie. GTalk nigdy nie zawładnie rynkiem komunikatorów. Nawet po uruchomieniu Google Wave, nie sądzę aby wszystkim podobało się jak rozmówca, a nawet kilku, widziało co piszemy lub nie chcemy napisać w danym momencie, kasując pośpiesznie wprowadzone słowa. Czy Chrome opanuje rynek przeglądarek? Nie. Jest wiele innych lepszych rozwiązań, cały czas rozwijanych. Czy Android zagości na wszystkich PC-etach? Nie. Jeszcze daleka droga przed nim, żeby sprawdził się jako system na telefony komórkowe. Wiemy tylko że udział rynkowy według ilości zapytań w wyszukiwarkach w 63,3% należy do Google (20,6% – Yahoo, 8,2% – MSN). W samej Polsce, nawet nie można mówić o rynku wyszukiwarek, Google ma 93.80% udziału. To sporo, ale czy to powód by wpadać w panikę i tworzyć spiskowe teorie dziejów, że Google zawładnie naszym życiem. Co trzeba przyznać, Google ma patent na znakomite produkty, wielu użytkowników korzysta z nich i będzie korzystało nadal. Ale Google to nie wszystko, każdy z nas korzysta z większej lub mniejszej ilości rozwiązań innych firm i również sobie je chwali. Nie widzę nic takiego co mogłoby się wydarzyć by zmieniło taki a nie inny stan rzeczy.
Powracając jeszcze do rynku wyszukiwarek, grzechem byłoby nie wspomnieć o nowej wyszukiwarce od Microsoftu – Bing, która to w znacznym stopniu może zagarnąć część tego rynku dla siebie.
Z chęcią będę przyglądał się produktom Google’a, testował je oraz z niektórych regularnie korzystał, ale nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy, nawet tylko odnieść wrażenia, że Google zbytnio ingeruje w moje życie, tylko dlatego iż parę razy dziennie włączę ich przeglądarkę czy też przeskanują mi super hiper tajną pocztę. Według mnie Google konsekwentnie realizuje swój model biznesowy, skupienia w jednym miejscu wszystkich swoich darmowych usług, czerpiąc zyski tylko z reklam, a do tego potrzebuje pewnej wiedzy o internautach.
Wiadomo również że nie wszystkie swoje usługi kieruje do wszystkim. Jednym się spodoba GTalk, innym Chrome, jeszcze inni tylko korzystają z YouTube.
Moc jest w nas, a Google to doceniło, oferując dla każdego coś innego.

Pierwsze rozszerzenia dla Google Chrome

piątek, 29 maj, 2009 | 1 973 views

Google ChromeOprócz Google Wave, na konferencji Google I/O zostały przedstawione pierwsze wytyczne, według których będą tworzone rozszerzenia dla Google Chrome.
Jak można przeczytać na RedWriteWeb, zasady zostały wypunktowane następująco:

  • Do tworzenia wtyczek będą używane HTML, JavaScript, CSS, z uwagi na prostotę tych narzędzi do pisania przez programistów
  • Nie będzie trzeba restartować przeglądarki, aby uaktywnić rozszerzenia
  • Rozszerzenia będą działać w każdej kolejnej wersji, przeglądarki. Nie będzie konieczna aktualizacja rozszerzeń przez programistów
  • Rozszerzenia będą działać jako odrębne procesy
  • Rozszerzenia będą wyświetlane na dolnym pasku okna przeglądarki
  • Google Chrome

  • Google będzie kontrolować wygląd przycisków rozszerzeń
  • Google udostępni serwis gdzie deweloperzy będą mogli zgłaszać swoje prace, a użytkownicy pobierać rozszerzenia do zainstalowania

Rozszerzenia które już są dostępne, to trzy proste wtyczki dostępne na stronie Chromium Developer

Ponadto:

  • AdSweep
  • AdSweep to znany AdBlock dla Google Chrome, blokuje wyświetlanie reklam na stronach.

  • Page Rank
  • Page Rank dla Chrome – wyświetlanie aktualnego wskaźnika Page Rank dla przeglądanych stron.

  • Cleeki
  • Cleki udostępnia funkcjonalność akcelatorów z Internet Explorer 8. Funkcja działająca pod prawym przyciskiem myszy, aktywująca określone czynności bez otwierania kolejnej strony internetowej

Google Wave – Wszystko w jednym

czwartek, 28 maj, 2009 | 1 510 views

Google WaveOstatni rok w internecie to istna ekspansja nowych rozwiązań społecznościowych.
W Polsce coraz bardziej popularne staje się mikroblogowanie, Blip, Flaker, Twitter.
Z pewnością spora część z Was korzysta z tych stron, bądź słyszała o nich. Ktoś kto korzysta z tych narzędzi, korzysta również z poczty elektronicznej, komunikatorów, czy też serwisu społecznościowego, może jeszcze z serwisów udostępniających zdjęcia w internecie, filmy, muzykę.
Wyobraźmy sobie aplikację która będzie obsługiwać to wszystko w jednym okienku. Genialne prawda? A jak genialne to musi być Google. Jeszcze w tym roku Google planuje udostępnić taką aplikację pod nazwą Google Wave.
Google Wave
Dostęp do aplikacji odbywać się będzie poprzez przeglądarkę, być może zastąpi dostępną obecnie iGoogle. Po lewej stronie widzimy skrzynkę odbiorczą poczty e-mail, listę kontaktów z komunikatora, po środku lista wiadomości, po prawej uruchomiony jeden wątek rozmowy z poczty, w której uczestniczy kilka osób – podobne rozwiązanie jest na Facebook
Google Wave
Google Wave będzie udostępnione jako Open Source więc rozszerzenie funkcjonalności tego narzędzia będzie praktycznie nieograniczone. Na swoim blogu Google podaje przykład dodania Twittera do Google Wave, z pewnością inne dostępne mikroblogi również będą mogły zostać zaimpletowane w tym narzędziu, podobnie jak wspólna gra w szachy czy też w sudoku.
Moim zdaniem ciekawa inicjatywa ze strony Googla, zamiast przejmować poszczególne usługi, typu Twitter czy Facebook, można stworzyć narzędzie które zachęci użytkowników do korzystania z tych rozwiązań u siebie.

Aktualizacja Google Analytics

sobota, 16 maj, 2009 | 580 views

Google AnalyticsZ chwilą wprowadzenia reklam na stronach użytkowników darmowych statystyk stat.pl, wiele osób zdecydowało się na zmianę swoich statystyk, znaczna część użytkowników zdecydowała się na Google Analytics. Również całkowicie przeniosłem się do tego systemu analiz ruchu na stronach.
Świetnie spisywał się do sprawdzania jak kształtuje się ruch na moich serwisach, brakowało mi tylko możliwości ustawiania domyślnych zakresów dat, dla których wyświetlane były statystyki. Google AnalyticsZawsze domyślnie pokazywało miesięczny ruch. W przypadku kiedy śledzę ten ruch każdego dnia, było to mocno uciążliwe, zmieniać w liście rozwijanej daty.
Ucieszyłem się dziś, gdy po uruchomieniu panelu ujrzałem cztery przyciski do wyboru: dzień, tydzień, miesiąc oraz rok. Wybór każdej z opcji wyświetla od razu zmiany procentowe dla wszystkich witryn w zależności od wybranego zakresu. Jednak zupełnie niepotrzebną zmianą były wykresy. Gdy wchodzimy dalej w statystyki danej witryny, na przykład z jednego dnia, zamiast wykresu pokazuje się jedna, jedyna kropka, która tak naprawdę nic nam nie mówi, wykres staje się zupełnie bezużyteczny. Wcześniej wybierając jednodniowe dane, pod wykresem mieliśmy dane liczbowe z interesującego nas dnia, a wykres przedstawiał porównawcze dane do poprzednich dni. Google chciało coś naprawić, usprawnić a wyszło jak wyszło. Jeżeli interesują nas dane liczbowe z większego zakresu dat, również wyświetla tylko dany przedział czasowy bez możliwości porównawczych z poprzednim okresem. Zmiana wyświetlania wykresów sprawiły iż jest gorzej niż było. Aby sprawdzić dokładne dane liczbowe wybranego zakresu i porównać na wykresie z poprzednim okresem musimy kilkakrotnie zmieniać daty aby sprawdzić wszystkie interesujące nas dane. Zmiany powinny upraszczać, nie utrudniać.
Google Analytics
Google Analytics

O mnie

NewsblogWitam. Jestem redaktorem katalogu stron internetowych - http://www.elitarny.info. W przeciągu niespełna 4 lat, odkąd prowadzę ten katalog, natknąłem się na mnóstwo wartościowych serwisów, o których warto napisać więcej i przedstawić je innym użytkownikom internetu, stąd pomysł na powstanie tego bloga. Chcę prezentować Wam tu również, ciekawe inicjatywy i projekty internetowe. Będzie sporo o komunikatorach, systemach, wyszukiwarkach oraz o problemach z jakimi spotykacie się w internecie. Mam nadzieje że blog ten przypadnie Wam do gustu, liczę również na Wasz aktywny udział przy jego tworzeniu... Więcej

Subskrypcja RSS

 Subskrypcja w czytniku, albo subskrypcja przez email:
Wpisz swój email:  
Znajdź: